wtorek, 19 kwietnia 2011

HUMMUS

Pierwszy raz skosztowałam hummusu jakieś 6 lat temu we Włoszech, gdzie przyrządził go znajomy Vitto. Smakował egzotycznie, delikatnie muskał podniebienie w połączeniu z chlebkiem typu Pita i wyśmienitymi oliwkami Manzanilla. Kolejny raz przyszło mi go spróbować kilka lat później w Izraelu i wtedy zdecydowałam, że muszę przyrządzić go sama. Miałam problem ze zdobyciem Tahini (pasty sezamowej). W 2006 roku nie było we Wrocławiu wiele sklepów ze zdrową i egzotyczną żywnością, teraz to nie problem. Jednak zachęcam do zrobienia tahini samemu z uprażonych ziaren sezamu i oliwy, smakuje nawet lepiej i jest w 100% naturalne.

A oto i przepis:
200g ciecierzycy najlepiej BIO
oliwa z oliwek extra vergine (najlepiej niefiltrowana, mętna)
4 ząbki świeżego czosnku z Polski
odrobina soli
kilka szczypt mielonego kminku
sok z połówki cytryny
pół szklanki świeżej gotowanej wody
100g ziaren sezamu

Ciecierzycę należy namoczyć przez noc, a następnie gotować ok. 2godzin do miękkości. Ziarna sezamu prażymy na patelni bez tłuszczu (delikatnie zrumieniając), trzeba uważać aby się za bardzo nie przypiekły bo hummus będzie gorzki. Całość blenderujemy, dodająć czosnek, oliwę, olej sezamowy, kminek i sok z cytryny. Można całość posypać świeżą kolendrą, mielonym kminem i polać odrobiną oliwy. Palce lizać (Tytus też się zajada ;))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz